Bartosz Adamiak

dystopie, postapo, survival i inne brednie

smog wrocław

Wrocław i smog – strefa śmierci

Wkurwiłem się. Ja rozumiem, że 20 lat temu smog był gorszy, bo wszystkie fabryki kopciły i nie miały filtrów. Ja rozumiem, że dziś smog jest narzędziem w polityce. Ja wszystko rozumiem, bo jestem bardzo wyrozumiały. Z jednym wyjątkiem – nie rozumiem, dlaczego problem smogu tak trudno wyeliminować…

Powietrze to coś, co ogólnie rzecz biorąc jest wspólne

Oddychają nim zarówno lewacy jak i prawacy. Oddychają nim hetero i homoseksualiści, żydzi, muzułmanie i chrześcijanie. Oddychają nim Polacy, Niemcy, Rosjanie i wszyscy inni. Użytkownikami powietrza są ludzie biedni i bogaci. No właściwie wszyscy. No i jeżeli normy są przekraczane o 600% to nie jest to bynajmniej powód do tego, byśmy siadali przy kominku i wspominali „ooo… kiedyś to był smog, nie to co dzisiaj”. Nie!

Właściwie można by rzec, że jest to problem bardzo ważny, bo jeżeli nie będziemy mieli czym oddychać, to żodyn inny problem nie będzie ważny. ŻODYN!!!

Wrocław i smog

Ta zabawa trwa już tak długo, że mam wrażenie – jako obywatel – że w tej sprawie robi się tylko jakieś bzdurne rzeczy, które utrudniają życie uczciwym ludziom – kolesie w stacji diagnostycznej każą mi rozgrzać silnik przed badaniem, nie wolno palić liści na działce…  Ale smog i tak jest, jak co roku. I chyba nie widać szczególnej poprawy. Tak Wrocław walczy ze smogiem!

Mam wrażenie, że jacyś koleszkowie podśmiechują się z pobłażaniem siedząc w gabinetach, paląc cygara i ciesząc się na nadchodzącą kampanię wyborczą. Żenua!!! ŻENUA!!!

Będę śledził ten temat i przyglądał mu się z uwagą, bo sprawa jest poważna.

3 Udostępnień

Comments

comments

Zobacz także