Bartosz Adamiak

dystopie, postapo, survival i inne brednie

The Rain - duńskie postapo

The Rain – refleksje po trzech odcinkach

Co jest nie tak z Duńczykami??? Jak nie zabijają żyraf w zoo, to odstrzelą wilczycę z pierwszej od 200 lat watahy, która osiedliła się na ich terenach…  Co z nimi nie tak??? Ale dziś o serialu… The Rain!!!!

Czekałem na niego z obawami. Netflix ostatnio nie miał najlepszej passy, a The Rain to serial duński. Duńska kinematografia ma swoje chluby: Gang Olsena, Jabłka Adama czy Mads Mikkelsen, ale jednak zawsze mam obawy, że twórcy europejskiego filmu będą chcieli na siłę udowodnić, że kino europejskie jest lepsze, niż to z Hollywood (a przynajmniej bardziej ambitne, mniej nastawione na akcję, więcej na refleksję itp.). Jak jest w przypadku The Rain?

Czytaj także: The Rain s01e04 – Nie ufaj nikomu

Postapo z kraju Kanuta (bedo spojlery)

Z postapo zawsze jest tak, że trzeba wymyślić jakiś pretekst. W The Rain jest to tytułowy deszcz, ale… no niestety. Po trailerze spodziewałem się, że będzie to jakiś kwaśny deszcz czy coś, a tym czasem z pierwszego odcinka dowiadujemy się, że jednak wirus. Jednak wirus. No niestety… Ciekaw jestem, w jaki sposób twórcy serialu wyjaśnią, że wirus zaraził chmury. No, ale pożyjemy, zobaczymy.

No więc spada deszcz zarażony tajemniczym wirusem, który powoduje, że ludzie umierają (szybko lub żyją jeszcze zarażeni… póki co – nie wiadomo, jaka jest reguła). Simone i Rasmus, oraz ich rodzice, uciekają samochodem przed wielką chmurą. Jest panika, ludzie gdzieś uciekają (nie wiadomo gdzie) i na autostradzie dochodzi do karambolu. Rodzina Simone i Rasmusa ucieka w las i nagle okazuje się, że jest tam bunkier (Tak. Jechali autostradą do bunkra, doszło do karambolu i jakimś cudem zdarzyło się to niedaleko bunkra).

Ich ojciec jest jakimś biologiem. Ubiera skafander i wychodzi z bunkra. Matka przyrządza kolację. W międzyczasie ktoś wali do drzwi, Rasmus myśli, ze to stary, otwiera drzwi, a tam jakiś zarażony facet próbuje go wyszarpać. W efekcie matka ginie, a dzieciaki zostają same. I tak przez kolejne 6 lat, aż nagle pewnego dnia Simone postanawia, że czas już wyjść.

Boleść

Cały pierwszy odcinek stworzony jest niemalże na tej samej kalce, co pierwszy odcinek Zagubieni w kosmosie. Jest dramatyczny event, jest rodzina, jest ojciec, który jest ważniakiem, matka, której coś się stało i genialne dzieci. W pewnym momencie w The Rain robi się coraz lepiej, bo jednak te 6 lat jak z bicza strzelił to trochę zaskoczenie. Ale jednak w dalszym ciągu to ten sam schemat.

Matkę wprowadzili chyba tylko dla dramatyzmu. Równie dobrze mogło jej nie być, skoro ginie w ciągu pierwszych 20 minut filmu. I to jeszcze tak głupio. Czyżby w bunkrach nie dało się zamontować judasza albo chociażby kamery? Ok. można to wytłumaczyć tym, że mały Rasmus był po prostu głupi, ale jednak stworzono jakiś zabieg po to, by pokazać, jak matkę zabija deszcz (swoją drogą w ekspresowym tempie), a jednocześnie dali znak zapytania pod kwestią judasza oraz tempa, w jakim zabija wirus. Opłacało się? Na razie nie wiem.

Feeria kalek

Kolejne dwa odcinki w pewien sposób nawiązują do starego, dobrego, utartego schematu z The Walking Dead. Każdy odcinek oprócz wątku głównego, przedstawia także losy jednego z bohaterów. Drugi odcinek opowiada trochę o żołnierzu Martinie – liderze grupy postapokaliptycznych ocaleńców, którzy podstępem wbili się do bunkra. Ten odcinek jest całkiem niezły. Wprowadza nieco tempa i napięcia, ale też pokazuje, że Marti to dupa wołowa – nie zabił zarażonej kobiety z niemowlęciem (która była zarażona i żyła przez jakiś czas bez żadnych objawów), która dotarła do obozu i nagle, ni stąd, ni zowąd, zginęli wszyscy jego koledzy. Po prostu umarli. Dlatego Martin jest teraz strasznym sq!23synem, i zabije każdego, kto choćby tknie wody…

No właśnie. Woda.

Feeria braku logiki

Do trzeciego odcinka nie wiemy jeszcze za dużo o wirusie. Ale mam nadzieję, że się dowiemy.

Natomiast wirus w deszczu… W drugim odcinku Martin zabija kobietę, bo wpadła do strumyka. Możemy zatem przyjąć, że wirus z deszczówką dostaje się do wód gruntowych. Czyli de facto nie istnieje woda pitna. Widzimy też, że grupa Martina oczyszcza w jakiś sposób wodę. Czyli… jest w stanie zabić wirusa 🙂

Wszyscy spotkani ludzie, którzy jeszcze żyją, są głodni. Tak bardzo głodni, że są gotowi zabijać. Widzimy ich w trzecim odcinku w mieście. Hordy głodnych ludzi. De facto brak wody pitnej powinien być ich większym problemem. Bez wody umiera się znacznie szybciej, niż bez jedzenia. Poza tym, skoro są tak wygłodniali, to dlaczego nie są przeraźliwie wychudzeni? Dlaczego wszyscy w tym serialu mają siłę chodzić, biegać, a nawet walczyć??? Efektem niedożywienia jest m.in. osłabienie. Danny Boyle w 28 dni później pokazał to mistrzowsko – tam bohaterowie żywią się głównie słodyczami, ponieważ tylko one w sklepach jeszcze nadają się do spożycia. Cukier daje natychmiastowy zastrzyk energii, ale na dłuższą metę nie jest w stanie zapewnić organizmowi wszystkiego, czego dostarcza normalne jedzenie. Dlatego mamy scenę, jak Jim słabnie podczas wbiegania po schodach. I ktoś tam mówi, że to przez jedzenie cukru.

W The Rain tak nie ma. Poza zachowaniem, nic nie wskazuje na to, by ludzie w mieście byli umierający z głody czy pragnienia.

Ciekawe jest też to, że Rasmus nie ma obuwia na swój rozmiar (wszedł do bunkru, gdy miał 11 lat, wyszedł, gdy miał 17), ale w kilku scenach widzimy go w różnego rodzaju garderobie – dresach, żonobijce itp. Więc w schronie było trochę ciuszków na jego rozmiar, ale nie buty 🙂

Podsumowanko

Nie skreślam jeszcze The Rain. Liczę, że kolejne odcinki wyjaśnią coś, co rzuci nowe światło na pewne fakty. W końcu jest licentia poetica – może się okazać, że jest tak, albo srak. Jak w 12 małpach.

Zabawne na pewno jest to, że cała obsada jest brzydka jak noc, i choć serial jest duński, to wszystkie piosenki są anglojęzyczne, a wszyscy bohaterowie noszą czapeczki daszkiem do tyłu. To wskazuje, że nad produkcją czuwał ktoś z Netflixa, żeby przypadkiem serial nie był zbyt europejski.

To trochę kiepska wróżba dla 1983, na który również czekam z niecierpliwością.

Czytaj także: The Rain s01e04 – Nie ufaj nikomu

Photo by Ben White on Unsplash

8 Udostępnień

Comments

comments

Zobacz także