Skowyt z gór

Jan Hern leżał w trumnie bez życia. Jego blada skóra lekko połyskiwała w nikłym świetle padającym z małych, zakratowanych okienek, barwą i teksturą przypominała wosk. Arktus nachylił się nad przyjacielem i dyskretnie pociągnął nosem. Poczuł jedynie chłodną, piwniczną stęchliznę i smród szczurzych odchodów.