Wędrowiec (Rover, 2014)

Obejrzałem Rover z pewnym opóźnieniem, bo aż po czterech latach od premiery. Nie wiem zresztą, czy ten film miał w ogóle jakąś prawdziwą premierę, ponieważ to australijski film. Jak Mad Max i ostatnio Cargo. Dlaczego to podkreślam? Ano dlatego, że po raz pierwszy obejrzałem kino postapo, które nasuwa mi tak wiele skojarzeń z Resetem…

Rover (tudzież Wędrowiec) to historia, która rozpoczyna się dość zagadkowo. Mężczyzna (Guy Pearce) przyjeżdża do czegoś na kształt zajazdu czy też przydrożnego baru, gdzie siada przy stoliku. W międzyczasie widzimy trójkę gości jadących samochodem. Sprzeczają się, że kogoś tam zostawili czy coś. Dochodzi do szarpaniny, w wyniku czego samochód dachuje. Gościom nic się nie dzieje, ale zmuszeni są zmienić pojazd. Tak się akurat składa, że najbliżej nich jest wóz tytułowego Wędrowca. I tutaj zawiązuje się akcja. Guy Pearce wyrusza w pościg za swoim skradzionym autem, ale wszystko idzie mu jak krew z nosa…

Mogą być spojlery!

Realizm

To, co uderza w filmie Rover to realizm. W postapo realizm to rzadkość, ponieważ sam świat postapokaliptyczny jest nierealistyczny. Zazwyczaj twórcy zaliczają odlot, a ich światy stają się bajeczne, fantazyjne (seria Mad Max, Fallout) czy zupełnie pogrążone w chaosie, zniszczeniu i pożodze (Droga).

Świat przedstawiony w Rover jest stosunkowo mało odjechany. Akcja dzieje się dziesięć lat po ekonomicznym kolapsie, i teoretycznie pogrążony jest w chaosie i anarchii, ale gdzieś tam, w lekkim niedopowiedzeniu, pojawia się jakaś władza – patrole wojska. W jeden ze scen, kiedy postać grana przez Pearce`a jest aresztowana (swoją drogą przesłuchuje go żołnierz grany przez Anthony`ego Hayesa, którego zobaczymy również w Cargo – widać w Australii nie mają zbyt wielu aktorów), jest taki dialog, że odwiozą go do Sidney. A po co do Sidney? Żeby ludzie, którzy płacą żołdakom wiedzieli, za co im płacą.

W moim Resecie jest trochę podobnie 🙂 Tzn. jest wojsko, które nawołuje do dobrowolnego oddania się do niewoli, celem udania się do Warszawy i bycia osądzonym w uczciwym procesie.

Realistycznie wygląda także kwestia zabijania. Można odnieść wrażenie, że każdy trup, który pada w filmie, to efekt dotarcia do momentu, w którym nie ma już innego wyjścia. To nie jest film, w którym strzela się na lewo i prawo, jak w Mad Maxie. Tutaj zabijanie nie jest łatwe. A w pewnym momencie pada nawet takie zdanie, że jeśli ktoś odbiera życie, to powinien o nim nigdy nie zapomnieć. Że to ma być cena, jaką płacimy za odebranie komuś życia. To także bardzo realistyczne podejście.

Przyczyna

W drodze wielu dyskusji doszedłem do wniosku, że postapo bardzo często jest jedynie pretekstem. Chodzi o warunki laboratoryjne dla jakiejś historii. Bo w postapo można to sobie wszystko ładnie wyekstrahować i przedstawić w izolacji, bez zbędnych ludzi i wątków. I z tego powodu twórcy bardzo często zaniedbują przyczynę, a więc to, co było na początku – wojna atomowa, zaraza itp. W wielu książkach i filmach jest to rozwiązane fajnie i z głową, ale jest też cała masa przykładów, gdzie tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. I czasem jest to zupełnie neutralne, a czasem złe.

W przypadku filmu Rover można by pomyśleć, że przyczyna tak naprawdę nie ma sensu. Mogła to być wojna atomowa, wirus czy cokolwiek innego. Ale poszli w globalny kryzys na niespotykaną skalę. Teoretycznie nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Ale w praktyce pozwoliło to na zbudowanie tej wiarygodności i autentyczności. Globalny kryzys na niespotykaną skalę jest czymś ze wszechmiar realnym.

I tu znów chciałbym odwołać się do Resetu, gdzie przyczyną także jest globalny kryzys na niespotykaną skalę. Taka większa różnica, jaką dostrzegłem, to perspektywa czasowa – w Rover akcja dzieje się po dziesięciu latach od rozpoczęcia zapaści, w Resecie mamy świat zaledwie po dwóch latach od załamania. I tu mógłbym się przyczepić do jednego – Pearce próbuje płacić za benzynę i dowiaduje się, że nie przyjmują dolarów australijskich, tylko trzeba płacić amerykańskimi. To przez dziesięć lat nie miał okazji się tego dowiedzieć?

Inne atuty filmu

Poza realizmem, który buduję poważną atmosferę bez przerysowań, bez komiksowości, bez wątpienia największymi atutami są kreacje aktorskie głównego duetu – Guy Pearce i… Robert Pattinson! 🙂 Powiem szczerze, że Pattinson kojarzy się z rolą w Zmierzchu, że lowelasek i w ogóle, ale to jest naprawdę dobry aktor. Darzę go dużą sympatią od czasu Cosmopolis Cronenberga. A w Rover stworzył również doskonałą kreację chłopaka lekko zapóźnionego.

I jest tutaj pewna chemia. Postać grana przez Pearce`a to mocno tajemniczy, bardzo zdeterminowany (do odzyskania swego auta) i momentami wręcz lekko przerażający człowiek. Nie wiem, czy chcielibyście go mieć za partnera podczas postapokaliptycznej eskapady, bo właściwie nie wiadomo, czego się można po nim spodziewać. Dla odmiany bohater Pattinsona był właśnie taki zapóźniony, nieporadny i na swój sposób katasfroficzny. Z żadnym z nich nie chciałoby się pójść na miasto. A jednak jako bohaterowie tej historii, choć obaj na swój sposób budzą jakąś antypatię, są w stanie przykuć do ekranu. Choć film jest dość oszczędny w objaśnianiu widzowi tego, co się dzieje, i w akcję, to jednak jest w nim sporo emocji, i to takich trochę nieodgadnionych, tajemniczych. Główny bohater jest tak zagadkowy, że właściwie po jego emocjach możemy próbować dochodzić tego, po co on chce ten samochód odzyskać, i jakie ma zamiary względem swojego towarzysza, czy nawet napotykanych ludzi. A w tej roli Guy Pearce wypadł naprawdę mistrzowsko np. w scenie, w której Pattinson opowiada przy ognisku jakieś bzdury i widać złość narastającą na twarzy Pearce`a i wiemy, że za chwilę wybuchnie, albo zapyta „po co mi to kurwa mówisz?”…

I nie wieńczy tego w sumie żadna głęboka refleksja nad tym, że życie przemija, a ludzie skupiają się na pierdołach. Nie ma w tym filmie za wiele taniego sentymentalizmu i gadem rodem z westernów, choć niewątpliwie Rover przypomina western.

Czy to najlepszy film postapo?

Czytałem już takie opinie, ale zbywałem je machnięciem ręki. Screeny na filmwebie nie wyglądają zachęcająco, bo nie ma na nich akcji. Wydaje się to być jakiś film drogi, albo teatralny dramat rozgrywający się w oszczędnej przestrzeni, z użyciem oszczędnych środków. Ale trochę poniekąd tak jest. To film rozgrywający się w drodze (aczkolwiek mam wątpliwości, czy można go nazwać filmem drogi), a jego sednem jest taka trochę patowa sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie. Powiedziałbym, że film robi to, o co chodzi w sztuce filmu – nie pokazuje ładnych obrazków oraz cycków, tylko prawdziwych ludzi (tak prawdziwych, jak mogą być w filmie) w zderzeniu z prawdziwie patową sytuacją, w bardzo realistycznym świecie czarnej wizji przyszłości.

I zdecydowanie bardzo wiele przemawia za tym, że dla mnie jest to jeden z najlepszych filmów postapo, jakie widziałem.

5,5/6!

fot. pixabay.com


Zostaw opinię na lubimyczytac.pl. Każda jest dla mnie bardzo cenna!

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3996535/reset

Polub, by dostawać informacje o nowych rozdziałach:

Polub, jeśli podobają Ci się ilustracje:

5 Udostępnień

Podobało Ci się?/Nie podobało Ci się? Skomentuj. Dzięki! :)