How It Ends (2018) – kolejne, netflixowe postapo

How It Ends

Netflix rośnie niczym ciasto na chleb. Filmów i seriali jest więcej, ale chyba każdy widzi, że cierpi na tym jakość? Jak jest z najnowszą produkcją postapo – How It Ends? Przekonajmy się!

O co chodzi?

Will i Sam spodziewają się dziecka. Will odbywa podróż z Seattle do Chicago, do rodziców Sam, by poprosić ojca swej wybranki o rękę. Ojciec jest nie byle jaki, bo przesłużyć 25 lat w US Marine Corpse. Co gorsza, nie za bardzo przepada za przyszłym zięciem, gdyż ów zatopił przed pięcioma laty jego wypieszczoną łódź motorową. Kolacja zamienia się w katastrofę. Zamiast prośby o rękę mamy kłótnię, Will zostaje wyproszony i z podkulonym ogonem musi wracać do Seattle. Jednak nie będzie to takie proste, ponieważ wydarza się coś…

Casus

Każdy film/książka/gra postapo ma jakiś swój casus. I z reguły nie ma on najmniejszego znaczenia. Powiedzmy sobie szczerze, czy na świat Mad Maxa ma wpływ to, że doprowadził do niego kryzys? Albo w The Road, cokolwiek tam było? Wydaje mi się, że nie, aczkolwiek sam osobiście jestem fanem rozwiązań bardziej przyziemnych, takich jak w filmie Rover. Nie będę zatem wnikał szczegółowo w casus How It Ends, również po to, by nie spojlerować. Na początku wiemy, że było trzęsienie ziemi i że nie ma prądu. Dlatego odwołano lot Willa. I wszystkie inne też. Will wraca do domu teściów, gdzie zastaje Toma pakującego plecak. To bardzo fajna scena. Teściu mówi: nie wiemy, co się stało. Jedyne, na co mamy wpływ, to nasze decyzje. Mam jedno pytanie – jedziesz ze mną czy nie?

Piękne.

Podróż

No i mamy typowy film drogi. Will i Tom, którzy się nie znoszą, muszą spędzisz razem trochę czasu w wypasionym cadillacu. Teściowa jedzie na wieś, gdzie będzie bezpieczna. Z każdym przejechanym kilometrem poznajemy świat How It Ends, poznajemy realia wizji autorów filmu – naturalnie niewesołe. Film nie jest tak posępny, jak Droga, ale daleko mu do klimatów sielskich.

Czy warto obejrzeć How It Ends?

I teraz najważniejsze – czy warto zobaczyć ten film. Moim zdaniem warto. Nie wnosi on do gatunku wiele nowego. Wszystko to mogliśmy zobaczyć już właśnie w The Road czy Rover. Trochę też, nie wiadomo dlaczego, budził moje skojarzenia z Jestem Legendą, ale zapewniam was – te skojarzenia są dla mnie kompletnie niejasne 🙂 Może chodzi o te opuszczone miasta.

Natomiast w tym wszystkim jest jakaś nuta świeżości, jakiś nowy punkt. Mamy trudną relację przyszłego ojca oraz przyszłego teścia, którzy przebywają nie tylko przez wiele kilometrów. Pokonują także jakąś drogę w swoich relacjach. Jest w tym wszystkim jakoś fajnie zachowana równowaga pomiędzy realizmem, a widowiskowością. Film pozbawiony jest „ramboizmów”, ale też nie jest przesadnie przegadany czy przeintelektualizowany. Uwaga skupiona jest na atmosferze, napięciu, ale także i rozterkach moralnych.

W porównaniu chociażby z niedawnym, również netflixowym Cargo, How It Ends wypada naprawdę dobrze. I mnie to niezmiernie raduje.

Photo by Jason Wong on Unsplash


Zostaw opinię na lubimyczytac.pl. Każda jest dla mnie bardzo cenna!

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3996535/reset

Polub, by dostawać informacje o nowych rozdziałach:

Polub, jeśli podobają Ci się ilustracje:

3 Udostępnień

Podobało Ci się?/Nie podobało Ci się? Skomentuj. Dzięki! :)