Bartosz Adamiak

dystopie, postapo i inne brednie

Rady i złote myśli o pisaniu, które dają nam inni

Rady i złote myśli o pisaniu, które dają nam inni

Jean Paul Sartre powiedział, że piekło to inni. I szczególnie dziś, kiedy każdy chce być ekspertem, każdy chce mieć atenszyn, jest to odczuwalne szczególnie boleśnie i rakotwórczo.

Istotą sprzedawania czegoś jest to, żeby wykreować lub odkryć jakąś potrzebę. Potrzeba pisania wśród wielu ludzi jest silna. W sumie nie wiadomo dlaczego. Może podskórnie czujemy, że cały otaczający nas świat to mega-chujoza. I mamy potrzebę zmieniania go. Czy można jednak zmienić go przez pisanie? Pewnie tak. To jedna z funkcji literatury.

Skoro jest zapotrzebowane, są i sępy. I nie mówię tylko o vanity press, które ochoczo, za drobną opłatą, wydadzą każdą książkę.

W byciu guru od pisania ważniejszy jest kapitał niematerialny – siła autorytetu, sława, chwała…  Jest bardzo dużo forumowych ekspertów, którzy w życiu nie napisali niczego godnego uwagi, ale są… forumowymi ekspertami!

I ta bolączka w sumie nie dotyczy tylko pisania, ale każdej innej dziedziny.

I na koniec jeszcze jedna refleksja – sądzę, że nawet wśród ludzi zajmujących się profesjonalnie literaturą (wydawców, redaktorów i pisarzy) zdarzają się ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia, dlaczego coś im się udaje. A jak im się nie udaje, to są w stanie to tak zrobić, żeby uratować sytuację np. wydadzą gównianą książkę, ale jakoś sprytnie, za sprawą marketingu, obrócą porażkę w sukces (np. nazwą ją „niszową”, „trudną” i „ambitną” i zaraz zainteresowanie wzrośnie). Ale w niczym to nie przeszkadza, żeby uzurpować sobie prawo do wskazywania, która literatura jest dobra, a która zła.

Nie należy przejmować się tym, co mówią inni. Ale też niestety trzeba liczyć się z tym, że być może niekoniecznie zostaniemy docenieni.

I tyle.

Comments

comments

Zobacz także