Darmowy ebook

7 powodów, dla których warto opublikować powieść jako darmowy ebook

„Idź w self publishing„, „Wydaj się w vanity ze współfinansowaniem”, „Wysyłaj książki do wydawnictw”… Wszędzie wokół pełno doradców o najszczerszych intencjach. Czy warto ich słuchać? Zawsze warto posłuchać mądrzejszego od siebie. Pytanie tylko, czy ten, kto daje radę, rzeczywiście jest mądrzejszy. 

Do poniższego tekstu chciałbym dodać dwa założenia:

1) Tekst adresowany jest do osób, które zaczynają swoją przygodę z pisaniem.

2) Tekst nie jest poradą. Jest to jedynie zbiór argumentów, które warto wziąć pod uwagę. Decyzja zawsze powinna należeć do Ciebie.

A zatem, dlaczego warto opublikować powieść jako darmowy ebook?

1. Bo to lepsze, niż szuflada

Wielu młodych autorów wybiera dla swojej książki los szuflady, bo obawia się wysyłać gdzieś swoje prace lub – co gorsza – próbować je wydać samemu. Ja od zawsze powtarzałem, że szuflada to dla powieści los gorszy od śmierci. Michał Gołkowski zaś powiedział kiedyś lub napisał gdzieś, że trzy pierwsze powieści trzeba wrzucić do szuflady, a dopiero czwartą wydać. Ja bym się z nim zgodził. Zwłaszcza, że to on jest wziętym pisarzem, a nie ja. Tylko, że szuflada nie nauczy cię niczego. Myślę, że od szuflady lepsze jest wrzucić darmowy ebook do sieci i przekonać się, że nikt go nie pobierze. Albo że pobierze go pięć osób, ale żadna nie powie o nim nic dobrego ani złego. Zawsze lepszy jest jakikolwiek feedback, niż zupełny jego brak.

2. Bo czegoś się nauczymy

Przygotowanie ebooka to złożony, wieloetapowy proces. Jeżeli myślimy o tym, aby kiedykolwiek w ogóle spróbować swoich sił jako self publisher, to czemu nie zacząć od złożenia ebooka na próbę? Nawet jeżeli mamy to zrobić nie do końca dobrze, jeśli będzie to brzydkie, nieestetyczne, i tak warto to zrobić. Chociażby po to, żeby mieć wyobrażenie o problemach, na które na potkamy.

3. Bo i tak prawie nikt się o tym nie dowie

Wiele osób ma takie obawy, że wrzuci ebooka, on będzie kiepski i zszargają swoje nazwisko. Prawda jest taka, że ostatecznie trafić on może do kilku twoich najbliższych znajomych, którym podeślesz linka. Jest raczej niewielka szansa, że zszargasz sobie nazwisko. To naprawdę będzie bardziej test na brudno, niż cokolwiek poważnego, co może ci zaszkodzić. To dokładnie tak, jakby trenować uderzenia mieczem na sucho, za stodołą.

4. Bo może jednak ktoś się dowie

Bartek Biedrzycki „Kompleks 5215” chciał wrzucić właśnie jako darmowy ebook na swojego bloga. Skończyło się tym, że puścił znajomkowi fragment do przeczytania, a po pewnym czasie odezwała się do niego Fabryka Słów, że pod żadnym pozorem ma tego nie publikować. To oczywiście historia rodem z Kopciuszka – raczej się nie powtórzy. Ale na serio lepiej coś próbować, niż spędzać czas na dumaniu i rozważaniu.

5. Bo za rok wyciągniesz wnioski

Niedokończona powieść w szufladzie zostanie zapomniana. Ebook, który wydaliśmy w zamierzchłej przeszłości będzie dla nas cennym źródłem informacji. Po pewnym czasie patrzymy na niego z dystansem, bez emocji. Nie czujemy obciachu, siary, ale też żadnej specjalnej dumy. Ot, ebook. To można by zmienić, tamto poprawić. Nie zrobisz wiwisekcji czegoś, co nigdy nie ujrzało światła dziennego ani nawet nie uzyskało statusu projektu ukończonego.

A właśnie…

6. Bo to projekt ukończony

Powieść włożona do szuflady nigdy nie uzyska statusu projektu ukończonego. Można wprowadzać zmiany tak długo, jak długo nikt go nie widział. Moim zdaniem to szalenie destrukcyjne dla kreatywności. Czasem lepiej zastosować brzytwę Ockhama, postawić wyraźną granicę – taką granicą może być publikacja ebooka. Po niej już nie ma zmiłuj – puściliśmy w eter i już jest, ze wszystkim błędami i niedoróbkami.

Znam gościa, który pisze od lat jedną książkę i nie może jej skończyć. Kręci nosem, jest niezadowolony. Jak dla mnie utknął w miejscu i nie ruszy dalej, dopóki się od niej nie uwolni.

7. Bo można

Kiedyś zapytano jakiegoś himalaistę, po co wszedł na Everest, i on powiedział „bo jest”. Ebooka warto puścić chociaż raz, bo jest taka możliwość. Kiedyś nie było, dziś jest. Nie wiadomo, co się wydarzy. Może zostaniemy odkryci i zaproponują nam wydanie, jak w przypadku Biedrzyckiego? A może ktoś nam powie, że to nieporozumienie. A może właśnie znajdzie się jakaś nisza, ludzie, którzy będą chcieli więcej? Możliwość wypuszczenia ebooka to sieci to szansa, nie zagrożenie. Wielu ludzi z góry przekreśla taką opcję, bo oni chcą być PRAWDZIWYMI pisarzami.

No cóż… Przy obecnym przesycie na rynku szanse są niewielkie. Więc możecie żyć złudzeniami, albo spróbować zrobić coś po swojemu.

Photo by freestocks.org on Unsplash

0 Udostępnień