Podziemny Wrocław

Podziel się:

Ofiarami tajemniczych morderstw padają kolejne osoby. Istnieje podejrzenie, że sprawcą może być wampir. Na czele śledztwa staje Inspektor Kulicki, któremu jednak przeszkadza w pracy posunięty do granic absurdu alkoholizm i skrajna degeneracja. Przydatny usiłuje być także prokurator Karol Płotka. Ten jednak oddaje się bez opamiętania patologicznemu związkowi sadomasochistycznemu ze swoją dominą. Sprawę pomaga tuszować rzeczniczka prasowa komendy policji, Bożena Kalita, która chciałaby być jak Claire Underwood, tymczasem jest tylko kuguarem, roznoszącym syfa. No i jest jeszcze Artur Mogliński, niezależny dziennikarz śledczy. A tak naprawdę bloger, którego nikt nie traktuje poważnie. Unika swego mieszkania, by nie natknąć się przypadkiem na komornika.

Czy uda im się rozwikłać tę mroczną i skomplikowaną sprawę? Czy dobro wygra? Czy może zostanie upokorzone, wyśmiane, wdeptane w ziemię i przykładnie ukarane? Wiele wskazuje na to, że jednak to drugie, ale… Czy byłby sens pisać powieść o zbrodni, gdyby z góry było wiadomo, że nie zostanie ona odkryta?

Przed aulą stało kilkoro dziennikarzy, którzy nie zmieścili się w środku. Przyszło ich znacznie więcej, niż się spodziewał. Nie chcąc przeciskać się przez tłum, Kulicki wyjął odznakę i zaczął wymachiwać nią na lewo i prawo. Wreszcie znalazł się w dusznym i ciasnym wnętrzu auli.

Kalita akurat odpowiadała jakiemuś dziennikarzynie z lokalnego szmatławca.

– To pierwsze, tak drastyczne morderstwo w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Nie ma żadnych przesłanek, że może to być zapowiedź serii, choć oczywiście nie wykluczamy z góry takiej możliwości. Do sprawy zostaną przydzieleni najlepsi ludzie. Zrobimy wszystko, by wyjaśnić tę śmierć.

Po chwili rękę podniósł jakiś inny, ulizany hipster. Rzeczniczka skinęła na niego.

– Szymon Antczak, portal zbrodnia24. W jaki sposób głowa została oddzielona od ciała?

– Niestety nie mogę udzielić takiej informacji – odparła Kalita. – Ciało zostanie poddane sekcji zwłok i dokładniejszej ekspertyzie dziś wieczorem.

– A wstępne oględziny?

– Nie chcielibyśmy wpuszczać do obiegu informacji niesprawdzonych. Sami państwo rozumiecie, taka informacja jest później bezmyślnie powielana i trudno to powstrzymać. Proszę uzbroić się w cierpliwość i zaczekać na wyniki ekspertyzy.

Kulicki poczuł, że za chwilę zwymiotuje. Bynajmniej nie dlatego, że rozmawiano o dekapitacji. Osobiście kilkadziesiąt minut wcześniej urżnął łeb denatce. Niedobrze mu było, bo w dalszym ciągu niczego nie zjadł i odzywały się wszelkie ukryte defekty jego ciała. Zrobiło mu się duszno, a na czole wystąpiły krople potu. Wstał i chwiejnym krokiem udał się w stronę wyjścia, pozostawiając Bożenę Kalitę na pastwę wygłodniałych sępów.

fot. Dariusz Sankowski, pixabay.com, CC0

Podziel się:

Comments

comments