Bartosz Adamiak

dystopie, postapo, survival i inne brednie

3 powody, dla których nie wysyłam nic do wydawnictw

3 powody, dla których nie wysyłam nic do wydawnictw

Wielu młodych pisarzy marzy o tym, by zainteresowało się nim jakieś wydawnictwo. Zupełnie niepotrzebnie. Nie ma sensu fiksować się na wydawnictwie? Dlaczego? Zapraszam do obejrzenia poniższego filmu oraz do komentarza znajdującego się jeszcze niżej…

Wydawnictwo to zieleńsza trawa?

Umówmy się – jeżeli ktoś chce pisać książki, to znaczy, że urodził się jakieś 60 lat za późno. To znaczy, że również myśli jak ktoś, kto urodził się 60 lat za późno. 60 lat temu być może wydawnictwo było czymś w rodzaju ziemi obiecanej (czyli Łodzi, ale bez tych brudnych fabryk i całego tego szajsu…).

Odnoszę wrażenie, że jest to dogmat, którego nie wolno podważyć. Nie wolno nawet próbować. Chociaż prztyczka w nochala branży dali ostatnio Michał Szafrański i Radek Kotarski. Ale żeby było zabawniej – dla mnie to nie są żadne dowody na skuteczność self publishingu. To ci goście, których się nie uwzględnia w medianie. Poza tym myśląc o prozie, nie powinniśmy W OGÓLE zawracać sobie głowy self publishingiem, bo to też jest niezły Czarnobyl…

Alternatywa?

Mój złoty środek to olać wszystko: wydawnictwa i self publishing. Należy wziąć to, co najlepsze z wydawnictw (brak kasy) i z selfu (brak prestiżu) i mieć wywalnone na jedno i na drugie. Tylko wówczas człowiek może osiągnąć prawdziwą, pisarską nirwanę 🙂

A tak na serio – naprawdę te rzeczy powinny być ostatnimi zmartwieniami. Najpierw trza dobrą książkę napisać!

15 Udostępnień

Comments

comments

Zobacz także