Bartosz Adamiak

dystopie, postapo, survival i inne brednie

Łomża

Łomża!!! Piwo MUSI mieć alkohol!!!

Uniosę się! Czuję, że dziś uniosę się!!! Jestem człowiekiem spokojnym, niezbyt nerwowym, ale dziś się uniosę, bo nie wytrzymię!!!!

Nie przeszkadzają mi tzw. „piwa bezalkoholowe”. Sam osobiście ich nie piję, bo mi nie smakują. Kiedy prowadzę auto, to po prostu nie piję. I tyle. Piję wodę albo sok. Ale wiem, że niektórzy potrafią się przekonać, że piwo bezalkoholowe smakuje jak piwo, albo przynajmniej, że smakuje znośnie. I piją je np. wtedy, gdy na piwo przyjeżdżają samochodem. Znam takich. Mój psychofan Marcin na ten przykład, prawie zawsze na piwo przyjeżdża samochodem.

Dziś zobaczyłem to:

Kto powiedział, że piwo musi mieć alkohol?

Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to, że jestem cebulastym Januszem z wąsami, który teraz będzie się pieklił, bo ktoś mu herezje wciska. Nie. Jak już napisałem we wstępie – nie przeszkadza mi, nie razi mnie, jeśli komuś smakuje to fajnie.

Ale…  Łomożo!

1. Piwo musi mieć alkohol

„Piwo to napój alkoholowy otrzymywany w wyniku fermentacji alkoholowej brzeczki piwnej…”mówi Wikipedia. Pisząc „kto powiedział, że piwo musi mieć alkohol” pokazujecie, że nie znacie się na piwie.

Piwo jest napojem alkoholowym otrzymanym w wyniku fermentacji. Tak było od zawsze. Przeczytajcie sobie Kulturową historię alkoholu Iaina Gately`ego, to dowiecie się, że odkrycie przez Sumerów fermentacji i piwa spowodowało, że zaczęli oni na większą skalę uprawiać ziemię, osadzać się i budować wsie, miasta etc. Chcąc nie chcąc, piwo (alkoholowe) leży u podstaw naszej cywilizacji. A przynajmniej jest jednym z jej fundamentów.

Pisząc „kto powiedział, że piwo musi mieć alkohol” jesteście jak producent sera gouda, który powiedziałby „kto powiedział, że ser gouda musi mieć tłuszcz”, albo producent kaszanki, który powiedziałby „kto powiedział, że kaszanka musi mieć kaszę”.

Krótko mówiąc wspieracie FAŁSZYWKI.

2. Mogę pić, gdy prowadzę???

Ja nie piję, gdy prowadzę. W ogóle.

To prosta zasada. Nie myślę sobie „za dwie godziny wyparuje” ani nic z tych rzeczy. Nie piję też piwa bezalkoholowego, ponieważ – choć nie jest to piwo (technicznie rzecz biorąc to NIE JEST piwo) – to jednak cała otoczka jest taka sama – bierzemy otwieracz, słyszymy charakterystyczne „syk” i tak dalej…

Picie piwa to rytuał. Jak tego nie kumacie, to się nie znacie na piwie i jesteście tylko kolesiami w garniturach, w klimatyzowanych biurach, dla których piwo to tylko cyfry w excelu.

Po co udawać, że pije się piwo w sytuacji, gdy nie możemy pić piwa? Są przecież inne napoje: woda, słodzone napoje gazowane, soki itp. Wytłumaczcie mi, po co ktoś ma udawać, że pije piwo?

3. Chodzi tylko o hajs

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tym wszystkim chodzi jedynie o sprzedaż.

Ja rozumiem – biznes to biznes. Zadaniem firmy jest zarabiać pieniądze. Ale tworzenie piwa bezalkoholowego, papierosów beznikotynowych i innych zamienników – w sytuacji, gdy nie jest to podyktowane np. zdrowiem, alergiami pokarmowymi, jak w przypadku mleka bez laktozy – ciśnięcie reklam z przekazem „kto powiedział, że piwo musi mieć alkohol” i samochodami jest…

NIEMORALNE.

Tak. To jest zwyczajnie niemoralne. I obrzydliwe.

Wiem, że każdy koncern robi teraz bezalkoholowe piwo, by poszerzyć swój rynek. Ale hasło „kto powiedział, że piwo musi mieć alkohol”, reklama z samochodami i ogólna otoczka sprawia, że naprawdę się na Was wkurzyłem.

Wpieniłem się, jak stary dziad! WSTYD!!!

PIWO MUSI MIEĆ ALKOHOL. I jeśli ktoś nie powinien pić alkoholu (np. jest nieletni, chory albo prowadzi auto), to po prostu nie powinien go pić.

Po co zacierać granicę, która powinna być ostra i wyraźna?

Photo by Mathias Konrath on Unsplash

5 Udostępnień

Comments

comments

Zobacz także