Bartosz Adamiak

dystopie, postapo, survival i inne brednie

Gówno-prawda

Dziś taka ultraszybka refleksja z wypraw na wschód, która powiązana jest niejako z moimi dwoma poprzednimi tekstami (1 i 2). Chodzi oczywiście o lewactwo i prawactwo.

Dostąpiłem ostatnio przyjemności zwierzania puszczy białowieskiej. A konkretnie Białowieskiego Parku Narodowego. Oczywiście z lokalnym przewodnikiem, który opowiadał bardzo dużo i chętnie odpowiadał na pytania.

Oczywiście pojawiły się dwie kwestie: odstrzał żubra i wycinka.

I powiem tak – zapewne większość ludzi, która była przeciwna wycince drzew i odstrzałowi żubra, to ludzie, którzy w puszczy nie byli. Sam pewnie bym nie był, gdybym nie musiał. Ale skoro już byłem, to – jak to mówią – zrobiłem vieni, vidi i vici.

Gość, który nas oprowadzał, być może był zapalonym myśliwym… trudno powiedzieć… Jednakowoż przyłożył wielu starać do tego, by obalić powszechnie panujące przekonania na temat wycinki drzew i odstrzału żubra. Nawet po wysłuchaniu jego opinii i zobaczeniu wszystkiego na własne oczy, nie jestem w stanie zająć stanowiska, bo zwyczajnie nie czuję się ku temu kompetentny. I drzaźni mnie to, z jaką łatwością ludzie wydają osądy. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy osądy te kierowane są preferencjami politycznymi – „nie lubię PISu, to jestem przeciwko wycince drzew i odstrzałowi żubra”.

Wiecie… Ja też wielkim sympatykiem PIS nie jestem, ale szczerze powiedziawszy, to nawet nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Brakuje mi informacji, faktów i wiedzy. Po stronie przeciwników wycinki i odstrzału stoją rozhisteryzowani hipisi, po stronie zwolenników facet, który zarabia na życie m.in. tym, że jest przewodnikiem po puszczy białowieskiej. Jego los ściśle wiąże się z puszczą, więc czemu miałby szerzyć jakąś przekłamaną propagandę?

No i co on mówił? Ano mówił, że wycinka ratuje puszczę przed kornikiem… ale uwaga – chodzi o lasy gospodarcze, poza Białowieskim Parkiem Narodowym. Kornik drukarz żeruje przede wszystkim na świerku pospolitym, sośnie, jodle i modrzewiu. Zaś las pierwotny będący ścisłym Parkiem Narodowym, to głównie lipa, dąb, grab… jest dosłownie kilka sosen. I jeśli taki kornik zajmie sosnę, to ją zeżera, ona pada i leży. A kornik nie ma się, gdzie dalej przenieść. Więc owszem – są w Parku Narodowym drzewa powalone przez kornika, ale wycinka dotyczy lasów poza Parkiem Narodowym.

W kwestii żubra…

I teraz uwaga – wyleję tę obrzydliwą falę, prawicowych bredni (swoją drogą ciekawe dlaczego prawicowych???) – żubry należy odstrzelić. Dlaczego? Ano dlatego, że jeżeli namnożą się bez kontroli (a teraz tak ponoć jest), to dosłownie zjedzą tą naszą cenną puszczę. I to w sumie dotyczy większości zwierzyny takiej jak dziki, sarny, jelenie, króliki itp.

Ja rozumiem względy humanitarne, że słodkie zwierzątka i tak dalej… Ja rozumiem, że myśliwi to pijani lekarze, którzy strzelają do psów mieszkańców wsi. Ja wszystko rozumiem. Ale rozumiem też argumenty braci łowieckiej oraz rolników o tym, że zwierzęta mają za mało przestrzeni. To my – ludzie – doprowadziliśmy do sytuacji, w której zwierzęta NIE MIESZCZĄ się na określonym terytorium, i nie są w stanie się wyżywić, co prowadzi do jeszcze większej degradacji lasów, a w efekcie – wchodzenia zwierzyny w coraz większy konflikt z człowiekiem, a także i wymierania.

Jeżeli lesistość Polski wynosi ok. 30%, to potrzebujemy dokładnie tyle zwierząt, ile jest w stanie się pomieścić i wyżywić na takiej przestrzeni. Jeżeli pozostawimy wszystko matce naturze, a jednocześnie zachowamy obecny stan zalesienia, to zalesienie ulegnie zmniejszeniu, a wraz z nim, populacje zwierząt. I to są FAKTY!

Zaś to, co powiela się w prasie, to opinie, a często wręcz celowe przekłamania o podłożu politycznym. NIESTETY! Sam w głębi duszy jestem lewakiem, ale muszę przyznać, że w ostatnich latach lewica kuleje, i lewicowe media kuleją. Nie bawią się w rzeczową dyskusję opartą o fakty, tylko powielają opinie i przekłamania. I to jest ból.

No, ale jak pisałem wcześniej – głęboko wierzę, że to nie przypadek. To celowe działania kogoś, kto ma interes w tym, by w Polsce była wojna polsko-polska.

PS: Tekst piszę z pozycji osoby, która spędziła w Białowieży 2 dni, i podczas spaceru w lesie widziała wolno żyjącego żubra. Jeżeli można iść do lasu tak po prostu, i zobaczyć żubra, to znaczy, że są one w tamtej okolicy chyba dość pospolite. Co innego ryś –  ich jest kilkanaście sztuk. I nie zobaczyłem nawet śladu.

0 Udostępnień

Comments

comments

Zobacz także