A ja tam lubię parawany!

W ostatnich latach dyskurs toczący się wokół parawanów, podobnie jak każdy inny, idealnie wpisuje się w aktualny spór polityczny. Oto bowiem stosunek do pewnego zjawiska jest niemal równoznaczny z zadeklarowaniem poparcia dla jednej lub drugiej strony. I znów przekonuję się, że im starszy jestem, im większą odpowiedzialność mam na sobie (praca, rodzina), tym bardziej moje poglądy dryfują na prawo…

Drodzy Państwo! Bałtyk jest morzem stosunkowo chłodnym. Dla mnie uosobienie pogody bałtyckiej wygląda tak, że choć świeci słońce, jest zimno. A przynajmniej wieje mocny wiatr. Właściwie to jak świeci słońce, to jest źle, bo jest za ciepło i nie można się porządnie ubrać. A wtedy jest za zimno. Lepiej, żeby zatem słońce skryło się za chmurami! Obowiązkowo muszą też być duże, spienione fale, które swym szumem koją skołatane nerwy. W tym wszystkim, bez parawanu, ani rusz. To jest bałtycki klimat. Tak było zawsze, i tak powinno być. Nie jesteśmy żadną tam Majorką, Tunezją czy Egiptem!

A, że dzieci nie widać? Sam jestem rodzicem i naturalnie irytuje mnie, jak tych parawanów jest za dużo. Wyznaję jednak zasadę, że jeśli dziecko jest na tyle małe, że muszę je widzieć, to po prostu idę razem z nim nad wodę. No niestety. Nie ma przebacz. Wakacje + dziecko = jeszcze cięższa praca, niż zwykle. Ale to i tak lepsze, niż bycie skoncentrowanym na sobie pasożytem.

Osobną kwestią jest to, czy rzeczywiście musi być aż tyle tych parawanów? Faktem jest, że bałtycka pogoda nie odstrasza ludzi. Niestety, niektórzy wierzą, że będzie słońce, i że będą oni mogli się wystawiać na rakotwórcze działanie tegoż czynnika. Przyłażą tam nie z powodu unikalnego mikroklimatu, ale przez chory optymizm. Przychodzą na plażę z nastawieniem „klient nasz pan”, tyle, że natura to nie jest sklepikarz. Nie można wymagać, żeby nad Bałtykiem było tak samo, jak nad Adriatykiem. Efekt jest taki, że siedzą w tych swoich parawanach, z bardzo skiszonymi minami. Jak ogóry.

Nie odstrasza ich też zalew tandetnej chińszczyzny z narzutami rzędu 200-300%. Nie odstraszają ich też ceny wszystkiego innego. I szczerzę powiedziawszy, trudno mi wymyślić coś, co mogłoby jeszcze skuteczniej odstraszyć tych, którzy co roku jeździli na all inclusive do Egiptu, a teraz przestali, bo boją się terrorystów, i oczekują, że nad Bałtykiem uświadczą klimatu rodem z Tunezyjskich kurortów. Nuworysz nad Bałtykiem czuje się po prostu źle, ale i tak jeździ! Bo nie może przecież kolegom z pracy powiedzieć, że nie pojechał na wakacje tylko dlatego, że boi się śmierci i zimna.

Czy taki pogląd czyni mnie cebulakiem? Otóż nie. To nuworysze są cebulakami. Ja akceptuję Bałtyk takim, jakim jest. Uważam, że to jedno z naszych bogactw naturalnych, podobnie jak Karkonosze. Zatem z dumą rozpuszczam na wiatr swój prawilny parawan, z dumą wbijam go cegłówką w piach i z dumą usypuję wał chroniący mnie od wiatru, przedzierającego się pod parawanem!

fot. juanvaldez, pixabay.com, cc0

Comments

comments

Tagged with: