Metoda od pierwszego do pierwszego

Słyszeliście o systemie sześciu słoików T. Harva Ekera? Chodzi o to, żeby swój hajs dzielić na sześć słoików: 55% na opłaty stałe, 10% na nieplanowane wydatki, 10% na dokształcanie, 10% na inwestowanie, 10% na przyjemności i 5% na dobroczynność. Tyle teorii. 

Pod jednym z artykułów o metodzie sześciu słoików, znalazłem bardzo fajny komentarz: po zrobieniu opłat stałych i zakupów, brakuje kasy na zakup sześciu słoików. To szalenie dowcipne i bolesne zarazem. Takie, jak lubię.

Ja stosuję zasadę czterech słoików. Opłaty konieczne, konsumpcja, większe wydatki (np. opony do samochodu) i kwota zaoszczędzona. I czasem się to udaje! Choć prawdę powiedziawszy zaobserwowałem pewną prawidłowość: jeżeli uda się cokolwiek zaoszczędzić trzy, cztery miesiące z rzędu, to później przychodzi cięższy miesiąc i wszystko idzie psu do rzyci. I wszystko od nowa.

Ale teraz, kiedy już dowiedziałem się o metodzie sześciu słoików T. Harva Ekera, zacząłem bardzo mocno odczuwać potrzebę posiadania słoika inwestycyjnego i edukacyjnego. Serio!

Inwestowanie home made

O inwestowaniu panuje wiele, rozmaitych przekonań. Niektórzy na sam dźwięk tego słowa dostają palpitacji serca (np. ludzie, którzy spędzili znaczną część życia w PRL i są przekonani, że na giełdzie się GRA). Jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują. Inwestowanie to (wg. wikipedii) proces polegający na bieżącym zaangażowaniu środków pieniężnych/czasu w celu późniejszego uzyskania korzyści/zyskówAni słowa o kasynie!!!

Jeżeli kupujesz samochód, to nie inwestujesz, chyba, że zamierzasz zostać kierowcą Ubera. Inwestujesz, jeżeli kupujesz np. akcje spółki giełdowej, obligacje skarbowe albo kupujesz kamerę i zamierzasz kręcić pornole (można to chyba zaklasyfikować jako startup).

Inwestowanie nierozerwalnie związane jest z ryzykiem, które zwykle jest tym wyższe, im wyższy jest potencjalny zysk. Ale po to właśnie się inwestuje – dla zysku. Jeżeli od lipca zacząłbym co miesiąc odkładać 100 złotych na emeryturę, po 33 latach miałbym 39 600 złotych. Gdybym na emeryturze żył przez 8 lat (średni wiek życia dla mężczyzn w Polsce minus wiek emerytalny), miałbym do emerytury dodatkowe…   412,50 zł. Lipa, prawda? Zwłaszcza, że pieniądz traci swoją wartość przez inflację.

Gdybym jednak te same pieniądze inwestował, zyskując roczny zwrot z inwestycji na poziomie 5%, to…    processing…   processing… uwzględniając procent składany, dobiłbym do oszałamiającej kwoty 100 tysięcy złotych!!! Czyli miałbym grubo ponad 1000 złotych miesięcznie.

Oczywiście nie ma tak dobrze. 5% to dużo. Poza tym, czasem się zyskuje, a czasem też się traci. Jednak bezpieczna, buffettowska filozofia, mogłaby na pewno zdziałać cuda.

Edukacja home made

A co jest nie tak z edukacją?

Jak już pisałem ostatnio – wiedzę, postawę, nawyki dotyczące pieniędzy i pracy, wynosimy z domu. W szkole tego nie uczą. Jak zatem nauczono nas w domu, tak mamy. Jeśli ciągniesz od pierwszego do pierwszego, sam sobie odpowiedz, co jest nie tak z edukacją.

Pozwolę sobie zaryzykować taką, może nieco kontrowersyjną, tezę, że jeżeli zabierzemy się za inwestowanie, bez krzty przygotowania i wiedzy, to stracimy wszystkie pieniądze, i dalej będziemy ciągnęli od pierwszego, do pierwszego. Zostanie nam tylko smutek, rozpacz, gniew, zaniżone poczucie wartości i alkoholizm.

Przy jakiejkolwiek próbie pomnożenia swojego majątku, czy to na rynku kapitałowym, czy poprzez biznes, istnieje ścisła korelacja pomiędzy poziomem wiedzy, a prawdopodobieństwem odniesienia sukcesu.

Nie mam akurat pod ręką żadnych badań ani cytatów znanych ekspertów, i może bezmyślnie powtarzam zasłyszane komunały, a może istnieje jeszcze jakieś drugie dno np. że trzeba mieć fuksa. Niemniej jednak pakowanie się w inwestowanie, bez jakiegokolwiek przygotowania, to chyba coś w rodzaju czystego idiotyzmu. Naprawdę.

Pogódźmy to wszystko razem

Nie da się w trzech słowach napisać, co może zrobić człowiek, który żyje od pierwszego do pierwszego, aby jego sytuacja życiowa uległa zmianie.

Dobrym początkiem byłoby czytanie książek. To nie kosztuje wiele, zwłaszcza, jeżeli zapiszemy się do biblioteki. Lista lektur dotyczących finansów i biznesu, jest dosyć szeroka. Warto pewnie sięgnąć nie po jedną, a po kilka książek. Warto poczytać takie blogi jak np. jakoszczedzacpieniadze.pl Michała Szafrańskiego czy Finanse bardzo osobiste Marcina Iwucia.

Warto wygospodarować trochę kasy na zakup słoików. Na Allegro można znaleźć słoiki już za 1 zł 😉 Wprawdzie nie będą one duże, ale skoro ledwie ciągniesz od pierwszego do pierwszego, na początek wystarczą małe słoiki. Później kupi się większe.

Właśnie…    Na początek warto również zrozumieć to, że jeśli włożymy w sprawę trochę zaangażowania i systematyczności, to najpierw kupimy małe słoiki, później większe, a później jeszcze większe. Bo cały ten temat, to wszystko w ogóle, to jest proces, który składa się z pojedynczych kroczków. Trzeba tych kroczków, czasem małych i niezbyt spektakularnych, wykonać całkiem dużo. I nawet nie jestem w stanie powiedzieć, ile to jest „wystarczająco dużo”. Trzeba je po prostu wykonywać!

fot. Unsplash, pixabay.com, CC0

Comments

comments

Tagged with: