Jaka apokalipsa nas czeka?

W czasach zimnej wojny ludzie bali się atomu. Było to dość mocno uzasadnione, bowiem świat rozerwany był na dwie części, rządzone przez dwa mocarstwa, które nieustannie zbroiły się w atom. Zresztą w 1983 roku byliśmy o włos od wojny nuklearnej. W jednym z radzieckich centrów wczesnego ostrzegania, rozległ się alarm – USA wystrzeliły międzykontynentalne pociski balistyczne. Świat uratował podpułkownik Stanisław Pietrow, który złamał zasady i procedury, uznając, że nastąpił błąd systemu. Miał rację. Co dziś grozi nam?

Wojna nuklearna

Dziś sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak dawniej. Powiedziałbym nawet, że jest bardzo niejednoznaczna. Teoretycznie mocarstwa wyzbywają się broni jądrowej, jednak w praktyce kryzys koreański powoduje, że w stanach mówi się o konieczności budowy małych bomb taktycznych. Kim Dzong Un obecnie nie jest chyba w stanie spełnić swoich gróźb, ale intensywnie dąży do tego, by móc. Jedynie to dałoby mu gwarancję bezpieczeństwa (wiecznego pata). Nawet jeżeli dojdzie do konfliktu na półwyspie koreańskim, główne zniszczenia dotkną obu Korei, i nie będą one raczej natury nuklearnej. Chyba, że USA dojdą do wniosku, że na wszelki wypadek należy zetrzeć ten kraj z powierzchni Ziemi, bo licho nie śpi. Niemniej jednak globalny konflikt nuklearny wydaje się być dość odległym zagrożeniem.

Efekt cieplarniany

Podobno istnieje. I podobno w ciągu najbliższych 100 lat, ma zmienić Ziemię nie do poznania. Mówi się o tym, że Indie mają w tym czasie stać się miejscem nie nadającym się do życia, co spowoduje migracje gigantycznych mas ludzkich. Zmiany klimatyczne mogą doprowadzić do sytuacji, w której anomalie pogodowe wejdą na stałe do repertuaru miejsc, które dotychczas uchodziły za bezpieczne i umiarkowane. W tym roku doświadczyliśmy już kilku porządnych wichur, jak ta tragiczna z 11 sierpnia. Przez wzgląd na działanie rozmaitych grup nacisku, informacje o efekcie cieplarnianym są często wyśmiewane i bagatelizowane. Trudno powiedzieć, jak wygląda rzeczywistość, ale wiele znaków wskazuje a to, że jednak efekt cieplarniany jest, i że w przyszłości stanie się przyczyną wielu nieszczęść.

Uderzenie asteroidy

Kompletnie się na tym nie znam, ale wydaje mi się, że naukowcy są w stanie powiedzieć, czy w ciągu najbliższych n lat, coś uderzy w ziemie. Obiekty w kosmosie poruszają się po pewnej trajektorii, i nie są w stanie jej zmienić, o ile nie zderzą się z innymi obiektami. Ich prędkość również jest z reguły stała, o ile nie przelecą obok jakiegoś zjawiska, które by im tej prędkości dodało lub odjęło. Gdyby za naszego życia coś miało dupnąć w Ziemię, wydaje mi się, że powinniśmy już o tym wiedzieć.

Ale jest także druga strona medalu. Kosmos jest spory. Ciał w kosmosie też jest trochę. Wszystkie one się poruszają, i choć rzeczywiście można pewnie policzyć ich trajektorię, to trudno przewidzieć, co się stanie, jeżeli dwa ciała się zderzą, zmienią swój wektor, a później zderzą się znowu i znowu. Ta sytuacja jest bardzo mocno dynamiczna, i w zasadzie dziś można powiedzieć, że nic nie walnie w ziemię, ale za dwa lata może się okazać, że jednak coś leci prosto na nas.

Kryzys gospodarczy

Taką opcję przyjąłem w Resecie – kryzys na gigantyczną, niewyobrażalną skalę. Zwykle, gdy mamy do czynienia z jakimś kryzysem, to pieniądze nie znikają, tylko zmieniają właścicieli. Ileś ludzi zostaje bankrutami, traci pracę itp., ale iluś się bogaci. Bo w przyrodzie nic nie znika. Przynajmniej w teorii, bo jeżeli oprzemy gospodarkę o waluty całkowicie wirtualne, których wartość będzie bazowała jedynie na ciągu znaków (kryptowaluty), to rzeczywiście dojdzie do sytuacji, w której majątek całego kraju może zniknąć. Myślę, że rozwój technologii możne pokazać nam oblicze kryzysów, jakich jeszcze w ogóle nie znamy. I o ile sam kryzys nie jest jeszcze apokalipsą, o tyle kryzys na niewyobrażalną skalę, może zdestabilizować świat do tego stopnia, że rzeczywiście będzie można mówić o apokalipsie.

Wojna z islamem

Tutaj mam bardzo duże rozterki, ponieważ nie do końca wierzę w to, że współczesny terroryzm jest tym, za co podają go media. Gdybyśmy wierzyli w ogólnie przyjętą narrację, to w przyszłości cały świat będzie muzułmański, a wszyscy, którzy się nie skonwertują zostaną wyrżnięci. Ale tak po prawdzie to powiem szczerze, że nie wiem. Strach to świetne narzędzie do manipulacji masami. To strach pozwolił dojść do władzy Hitlerowi, i strach kazał ludziom za nim podążać. Można to w pewnym sensie porównać do obecnej sytuacji na świecie, gdzie strach przed islamizacją pomaga zwyciężać w wyborach bardziej autorytarnym, twardym politykom, jak Donald Trump. Krótko mówiąc – ktoś pozwala na to, by terroryzm istniał. Przez kilka lat jedyne co robił świat, to zrzucał bomby na pustynię. W końcu lokalsi się wkurzyli, powołali koalicję i zniszczyli państwo islamskie. Przypadek? Nie sądzę. To jest byznis.

Apokalipsa biblijna

No to może stanie się wszystko tak, jak w Apokalipsie św. Jana? Czyli wiecie, trąby, rozstępujące się niebiosa, anioły z mieczami, czterej jeźdźcy…  Nie bagatelizowałbym. To, co przedstawił św. Jan to jego objawienie, opisane językiem ówczesnego człowieka. Jeśli w objawieniu były samoloty i bomby atomowe, i tak nie byłby w stanie ich nazwać czy opisać, wiec mógł je określać jako anioły z mieczami i jeźdźców apokalipsy. W ogóle nie należy chyba przywiązywać uwagi do tego, w jaki sposób coś zostało przedstawione, ale raczej co się działo. Apokalipsa to apokalipsa – wszystko co złe, na raz, aż do ostatniej, żywej jednostki. NIE BAGATELIZOWAŁBYM.

Zombie apokalipsa

Pisałem na ten temat osobny tekst, więc tutaj przedstawię tylko pokrótce moją hipotezę. Zombie apokalipsa jest realnym zagrożeniem, przy czym kwestia samego zombizmu jest dość luźna. Sądzę, że możliwe jest, aby powstał wirus, który będzie powodował utratę kontroli i wzrost agresji, i będzie się przenosił przez płyny ustrojowe. Albo jeszcze inaczej – jacyś mędrkowie stworzą środek działający jak flakka, ale dziesięć razy mocniej, i będzie go można rozpylić nad miastem, albo wrzucić do wodociągów. Nie sądzę, aby ten scenariusz można było tak łatwo wykluczyć.

Mix

I teraz najbardziej – według mnie – prawdopodobna wersja. Nastąpi wszystko naraz, ale będzie mocno rozciągnięte w czasie. Ziemia się zagrzeje i będzie mnóstwo destrukcyjnych anomalii pogodowych oraz wędrówek ludów. To pociągnie za sobą kryzysy oraz napięcia polityczne. Będą konflikty zbrojne, w których być może użyty zostanie atom. Będzie terroryzm – kontrolowany lub poza kontrolą. Będą nowe choroby, w tym także bakterie odporne na antybiotyki (dzięki antyszczepionkowcy!!!). I na końcu piznie w to wszystko asteroida.

fot. Mysticartdesign, pixabay.com, CC0

Comments

comments

Tagged with: