Bartosz Adamiak

dystopie, postapo, survival i inne brednie

Żywiec Porter

Żywiec Porter(Porter - Baltic)

0 Udostępnień
Żywiec Porter

Do porterów bałtyckich trzeba mieć serce. Myślę, że jak ktoś nie ma, to nie ma sensu przekonywać go do porterów bałtyckich. A jak ma, to prędzej czy później sam odkryje sens picia porterów bałtyckich.

Dla mnie porter żywiecki był drugim porterem bałtyckim, po okocimskim, i moje odczucia były raczej pozytywne. Choć od razu zaznaczę, że od okocimskiego zaczęło się moje zainteresowanie porterami.

Oba (może z większym naciskiem na Żywiec) traktuję jako takie „portery zero”, czyli coś absolutne podstawowego. Jak wino stołowe. Rzecz, od której można (choć też niekoniecznie) zacząć przygodę z porterami. Bo żeby zacząć, należy zrozumieć filozofię tego piwa, która nie do końca licuje się z kulturą picia piwa w Polsce.

My zawsze najchętniej piliśmy jasne, bardzo schłodzone lagery. W upalny dzień takie zimniutkie piwo w ogródku piwnym, w kuflu, albo nawet w plastikowym oszronionym kubu, po którym spływają krople wody… To takie typowe wyobrażenie „zimnego browarka”, który się „strzela” w ramach relaksu, po długiej, rowerowej przejażdżce. Albo przy grillu.

No to od razu powiem, że porter bałtycki to piwo, które pije się nieco inaczej, bo w temperaturze pokojowej, w długie, jesienne wieczory. Albo w górach, w zimnej chacie, gdzie musimy dogrzewać się piecem. To piwo zimowe. Zresztą wywodzi się od tzw. russian imperial stout, czyli rosyjskiej adaptacji angielskiego stouta. Car dostał bana na stouta, jak Napoleon zrobił embargo. I od tej pory na dwór carski zaczęto produkować ichnią wersję.

Porter to nie do końca stout, bo stout jest piwem górnej fermentacji, a porter bałtycki dolnej. Jest to piwo mocniejsze i bardziej tęgie. Takie właśnie BAŁTYCKIE. Można je pić w drewnianej chacie rybackiej na Kłajpedzie, zagryzając śledziem i słuchając, jak sztormowe fale trzaskają o brzeg. Powiedzmy sobie szczerze – to nie jest letni dzień w piwnym ogródku 🙂

Porter Żywiecki produkowany jest w zabytkowym Browarze Zamkowym w Cieszynie, bardzo tradycyjnymi metodami (otwarte kadzie fermentacyjne, zbiorniki leżakowe etc.). Więc choć jest sygnowany brandem Żywiec, to jednak jest to trochę inna klasa piwa. Choć z drugiej strony jego bukiet jest znacznie prostszy, niż innych porterów z nieco wyższej półki cenowej. Nie ma śliwki i czekolady. Głównie bodajże palony słód, karmel i kawa.

Warto jeszcze przy tej okazji zaznaczyć – na pohybel wszystkim, którzy mylą portera bałtyckiego z Karmi – bukiet porterów nie pochodzi ze sztucznych dodatków smakowych, ale jest naturalnym wynikiem wynikiem zastosowania konkretnych mieszanek słodów i chmielu oraz procesu produkcji. Te smaki są po prostu charakterystyczną cechą tego typu piwa.

I druga rzecz, o której warto pamiętać – zwłaszcza gdy ktoś śmieje się z portera bałtyckiego – jest to gatunek piwa, z którego Polska słynie w całym piwnym świecie. Nie z jasnych lagerów koncernowych, ale właśnie z porterów bałtyckich. Cudze chwalicie, a swego nie znacie. Jeżeli już chcecie się podawać za znawców piwa, to przynajmniej spróbujcie zrozumieć fenomen, z którego słyną polskie piwa.

 

ABV:9.5%
IBU:
Malts:Słód monachijski + kombinacja słodów jasnych
Beer Number:#1
0 Udostępnień

Zobacz także